Wiktoria & Rafał

06 lutego 2021

Zimowa sesja ślubna w Beskidach

Wyszeptał mi las, że dwie dusze toną w swoich ramionach, tańczą w szarudze dnia i całują się słodko, jak słodko pachnie sosnowa woń.


Są jak korzenie. Mocno wrośnięte w siebie miłością. Wciąż najmocniej żywą i tętniącą. Są jak korzenie, które zostają na zawsze. Tysiące małych odgałęzień to tysiące słów. Tysiące emocji. Uczuć. Tysiące walk. Tysiące wygranych bitew.

Otulił ich las. Beskidzki, surowy las. Ośnieżone czubki drzew kłaniały się im nisko. Chyliły czoło zachwytu.


Otulił ich, a oni byli tylko dla siebie. W szumie górskich dźwięków i zagłuszonym, cichym śpiewie mrozu.


Byli dla siebie.