Paulina & Radek

28 listopada 2020

Listopadowy zachód

W tym momencie dopiero czuję ciepło w dłoniach, powracające ciepło w całym ciele. Wystarczyła zaledwie godzina by zupełnie się wychłodzić, zziębnąć na kość. A Oni? Trudno opisać mi emocje podczas fotografowania. Chłód mimo wszystko nie przyćmił tego, co najważniejsze.
Ich miłości. I ciepła, jakie od Nich bije. Uśmiechu, którym zarażali przez cały ten czas.

Ponoć listopad kojarzy nam się z mrokiem, chłodem, nagością drzew, szarością. Ale nie wtedy, kiedy spojrzysz na słońce i ludzi, którzy w nim się kąpią. Którzy całują dłonie, policzki, dotykają swojej twarzy, toną w swoich ramionach. Nie czuje się zimna listopadowych dni, gdy masz ciepłe dłonie drugiej osoby obok siebie.


Ostatnio dość mocno myślę o ludziach, których spotykam. I dziś znów dokładam do tej budowli kolejną myśl. Czuję się z Wami tak dobrze, jakbym Was znała od bardzo długiego czasu.
Paulina, Radek- jesteście wspaniali.